
Pierwszy raz spotkałam się z pełnoziarnistą komosą ryżową.
Nie wiem jak jest z innymi, ale nigdy wcześniej nie widziałam
na opakowaniu wzmianki o „pełnoziarnistości” tego pseudozboża :)
W smaku nie ma jakiejś diametralnej różnicy, jednak z pewnością
jest ona zdrowsza niż wersja oczyszczona!
Co do ciasto – jak zwykle
(wiem, wiem, niespecjalnie skromna jestem)
wyszło przepyszne!
Delikatne jak chmurka, z chrupiącą komosą,
sycące, naturalnie słodkie, w środku skrywające niespodziankę…
… i oczywiście bardzo zdrowe!
W sam raz na początek dnia pełnego wyzwań!
Składniki
- 40 g pełnoziarnistej komosy ryżowej (Quinola Mothergrain)
- 15 g mąki z komosy ryżowej (j.w.)
- szczypta soli
- 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia (u mnie ekologiczny)
- łyżeczka pasty waniliowej
- 2 łyżki syropu klonowego
- jajko
- ok. 30 g wegańskiej czekolady
- 200 g twarogu sernikowego