
Wrzesień na mojej małej wyspie przybrał piękne kolory. W powietrzu czuć już oddech jesieni. Rześkie poranki przeplatają się ze słonecznymi popołudniami. Jest ciepło i przyjemnie. Korzystając z tak pięknej pogody wybraliśmy się do lasu.
O każdej porze roku las pachnie inaczej, ale wczesną jesienią pachnie wyjątkowo. Pachnie grzybami! Uwielbiam ten zapach, który zachęca do jesiennych spacerów i poszukiwania grzybów. Długo szukać jednak nie musieliśmy. Jeden zagajnik zrobił robotę. Setki grzybów. Opieńka na opieńce. Mówię Wam, już dawno nie widziałam takiego wysypu! Szczęśliwi, z pełnymi koszami opieniek miodowych wracaliśmy do domu, snując plany, jak wykorzystamy te wartościowe i aromatyczne grzyby. Ich kapelusze są lekko cierpkie, ale przyjemne i intensywnie grzybowe. Twarde i chrupiące, więc idealnie nadają się do marynowania. Długotrwałe leżakowanie w zalewie uwalnia ich wszystkie walory smakowe i zapachowe. Warto więc zrobić kilka słoiczków, aby cieszyć się aromatem leśnych grzybów przez długi czas.
Składniki
- 2 kg opieniek miodowych
- 2 litry wody
- 1 łyżka octu *
- ½ łyżeczki soli
- 1 duża cebula
Zalewa
- 250 ml octu spirytusowego 10%
- 750 wody **
- 4 liście laurowe
- 4 ziarenka ziela angielskiego
- ½ łyżeczki ziaren pieprzu kolorowego ***
- 1 łyżeczka ziaren gorczycy
- 4 łyżki cukru
- 1 łyżka soli